Obrazek

Tacka dla dziecka do podróży

Jakiś czas temu nieusilnie przeszukiwałam internet w poszukiwaniu podkładki dla dziecka do samochodu. Ponieważ bardzo dużo podróżujemy, a i dystans z pracy do domu lub domu do pracy wynosi w  granicach 45 minut w jedną stronę, tak więc marudzenie, płacz i nie wiadomo jeszcze co gwarantowane po pewnym czasie podróży. Kiedy Michałek był malutki to wówczas przesypiał całą drogę po długim dniu zabaw z dziećmi. Teraz jest już większy, bardziej aktywny, ciekawy, a w dodatku jeździ już przodem do kierunku jazdy, dlatego też dramat gwarantowany. Z tego też względu aby uniknąć całej tej niezdrowej atmosfery chciałam zająć go czymś podczas jazdy. Zabieraliśmy ze sobą książeczki, które on bardzo lubi przeglądać, ale po pewnym czasie lądowały na podłodze i był płacz bo nie mógł ich dostać. Tak też działo się z różnymi innymi rzeczami. Aby wyeliminować problem przeszukałam internet za tak zwanymi tackami do podróży. Jest ich mnóstwo, ale po przeczytaniu opini żadna z nich nie spełniała moich wymogów. Tak więc postanowiłam zrobić własną tackę do podróży dla Michałka. I oto co z tego wyszło.

Do wykonania tej tacki użyłam:

  1. Metalowa tackę do pieczenia ciastek ( tak aby magnesy się przyczepiały)
  2. Czarna farbę tzw. chalkboard paint ( aby można pisać kredą lub kredkami woskowymi)
  3. Zielona farbę (dekoracyjne)
  4. Czarne pasy (tak aby tacka nie ruszyła sie podczas podróży)
  5. Zapięcie ( tak aby można regulować i zapinać ze sobą pasy)
  6. Materiał ( aby tacka po nagrzaniu nie parzyła nóg)
  7. Metalowe kółka ( aby można przyczepić dodatkowe materiały)
  8. Śruby, śrubki i nakrętki… (Oczywiście po to aby wszystko sie razem trzymało)
  9. Zamki ( możliwość odczepienia kieszonek do prania)

Jeśli zaś chodzi o proces samego wykonania to wyglądało to tak:

  1. Ponieważ taczka była nowa i miała specjalną powłokę tak aby pyszne ciasteczka nie przyklejały sie do niej, dlatego też musiałam użyć papieru ściernego, aby sie tej powłoki pozbyć. Inaczej farba nie chwyciłaby tacki.
  2. Następnie zostały nawiercone dziury pod śruby i śrubki.
  3. Kolejny etap to malowanie. Najpierw zielony dekoracyjny, a następnie kilka warstw czarnej farby chalkboard.
  4. Następnie przykleiłam zamki do taśmy, a następnie taśmę przytwierdziłam do tacki za pomocą śrubek
  5. Jeszcze tylko końcowe detale takie jak zapięcie, metalowe kółka oraz przyklejenia materiału od spodu i tacka gotowa do użycia.

PRAWIE! Czekamy tylko na kieszonki które szyje nam babcia. Dlatego też całkowity końcowy efekt zostanie uaktualniony, ale tackę używać już można.